Fakty i Opinie Rozmowy Piszanina Zdarzenia Kultura Dom Motoryzacja Zdrowie Edukacja Finanse
Liczą się układy, a nie człowiek
Data: 03.02.2010 | wyświetlenia: 3903 | opinie: 48


Maciej Wroński od wielu lat cierpi na przewlekłą chorobę obturacyjną płuc. W wyniku wypadku stracił pół płuca. Przeszedł też wylew. Większy wysiłek sprawia, że Wroński dostaje krwotoku z płuc. Prawie każde wyjście na dwór przy ujemnych temperaturach powoduje u niego zapalenie płuc. - Dostałem rentę. Miesięcznie niecałe 140 złotych. To po prostu jakaś kpina. Szukaliśmy więc pomocy w Ośrodku Pomocy Społecznej. Z początku wszystko było w porządku. Ale szybko zaczęły się problemy  - opowiada Wroński.

Państwo Wrońscy skarżą się, że pracownicy socjalni potraktowali ich jak istoty gorszego gatunku. Do tego stopnia, że sprawiedliwości zaczęli szukać w sądzie. Po tym jak piska prokuratora umorzyła postępowanie, w ich sprawie interweniował sam Zbigniew Ziobro, ówczesny minister sprawiedliwości. Wrońscy skierowali też skargę przeciwko Polsce  do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Sędziowie przyznali mieszkańcom Pisza rację.

Jednak wyrok trybunału nie oznaczał wcale, że problemy Wrońskich z pracownikami MGOPS się skończyły. - Mamy wrażenie, że wręcz zaczęli mścić się za Strasburg. Chcieliśmy zostać rodziną zastępczą, zwróciliśmy się więc do PCPR. Odmówiono nam, a w uzasadnieniu przeczytaliśmy, że powodem takiej decyzji między innymi jest fakt, że jestem... kibicem piłkarskim. Warto dodać, że dyrektorem PCPR była wtedy dobra znajoma ówczesnej kierowniczki MGOPS - opowiada pan Maciej.

- Konsekwentnie odmawiano nam przyznania zasiłku celowego na leki czy na opał. Bo pracownik socjalny nie widział takiej potrzeby. Ustawy swoje, a MGOPS swoje. Doszło do takiej sytuacji, że od mrozu popękały nam w domu grzejniki. Zasiłek na opał przyznano nam dopiero po interwencji dzielnicowego, który na własne oczy zobaczył jakie warunki panują w naszym domu - dodaje pani Anna.

Państwo Wrońscy zapewniają, że starają się jak mogą, by stanąć na nogi. Nie chcą, jak niektórzy podopieczni ośrodka, całe życie korzystać z jego wsparcia. Dzięki dotacji z PUP otworzyli własną działalność gospodarczą. Potrzebowali jednak większej kwoty na uzyskanie licencji, potrzebnej do wykonywania pracy. O pomoc poprosili ośrodek, który powinien przecież wspierać osoby dążące do ekonomicznego usamodzielnienia. I tym razem zostali odesłani z kwitkiem.

- Udzielenie nam pomocy uzależniono od podpisania przez nas oświadczenia, że nigdy już nie przyjdziemy do MGOPS. Czy to jest zgodne z prawem? Nie chcemy korzystać z ich pomocy i staramy się odbić od dna. Ale życie już nam pokazało, że zdarzyć się może różnie. MGOPS powinien zapobiegać wyuczonej bezradności a nie ją wspierać. Nam proponowali sprzedaż domu i ziemi. Wraz z tym mój chory mąż utraciłby ubezpieczenie. I co wtedy? Całe życie mielibyśmy korzystać ze wsparcia MGOPS?  - pytają Wrońscy.

Wrońscy w swoich odczuciach co do pracy pracowników socjalnych z piskiego MGOPS nie są odosobnieni. Oprócz nich do redakcji Piszanina zgłosiły się trzy różne rodziny. Każda z nich ma za sobą inną historię, ale wszystkie mają wspólny mianownik.

Rodziny zgodnie podkreślają, że pracownicy socjalni zachowują się wobec nich nieuprzejmie, nie szanują ich. Skarżą się na opieszałość pracowników ośrodka, mówią, że nie informują oni podopiecznych o przysługującej im pomocy, a świadczenia przyznają uznaniowo a nie ustawowo. Nasi rozmówcy mówią, że zdarzało się, że byli zmuszani do podpisywania dokumentów in blanco, pod groźbą odebrania świadczeń. Przyznają się, że żyją w strachu, że zabrane zostaną im świadczenia i dlatego zazwyczaj nie składają skarg.

- Ja skargę złożyłam. Burmistrz oczywiście uznał ją za bezpodstawną. Ale nie dziwi mnie to. W Piszu liczą się układy, a nie zwykły, szary człowiek. Przykładem jest choćby sprawa pani Anny Murzy, która pozostawiona sama sobie prawie zamarzła. Kobieta była pod opieką pani, która sama była podopieczną ośrodka. Wszyscy pamiętamy jak to się skończyło. Ale ośrodek swojej winy w tym nie widział.

- Kiedyś usłyszałam od jednego urzędnika, że to jak nas traktują pracownicy socjalni to wina "tych ludzi, którzy przychodzą do opieki, z nastawieniem, że im się wszystko należy i o wszystko się awanturują." Poczułam się jakby ktoś wymierzył mi policzek. Wiem, że ludzie są różni. Ale uważam, że człowiek, który pełni stanowisko pracownika socjalnego powinien zawsze podchodzić do drugiego człowieka z szacunkiem, jaki by on nie był - mówi ze smutkiem pani Wasilewska, która również czuje się pokrzywdzona przez pracowników MGOPS.

Wtóruje jej Wroński - Z żalem stwierdzam, że człowiek, który udaje się do ośrodka pomocy społecznej musi być świadomy, że pracują tam zwykli urzędnicy. A wszyscy wiemy jak jest w urzędach. Urzędnik w petencie widzi tylko wroga ustroju i czuje się zobowiązany do ochrony tego ustroju przed człowiekiem, nie odwrotnie. Ot, taka pozostałość z czasów PRL. - Nie wykluczamy, że skierujemy kolejną skargę do Strasburga w naszej sprawie. Zastanawiamy się nad pozwem zbiorowym - dodaje jeszcze.

Elwira Świetlicka, dyrektor MGOPS, którą poprosiliśmy o komentarz, zapewnia, że wszystkie skargi na pracowników socjalnych są weryfikowane i wyciągane są konsekwencje. O zmuszaniu do podpisywania dokumentów in blanco nie słyszała - Nie zgłaszano mi takich przypadków. Naturalnie jest to działanie niezgodne z prawem i o każdej takiej sytuacji należy powiadomić bezpośrednio kierownika działu lub dyrektora.

- Należy zaznaczyć, że zadaniem pomocy społecznej jest wspieranie osób i rodzin w wysiłkach zmierzających do zaspokojenia niezbędnych potrzeb życiowych, a nie zaspokajanie wszystkich potrzeb. Osoby korzystające ze wsparcia powinny najpierw wykorzystać własne uprawnienia, zasoby i możliwości. Pracownik socjalny znając sytuację danej rodziny ma prawo podpowiadać lub sugerować możliwości rozwiązania trudnej sytuacji.

- Udzielanie pomocy publicznej zawsze budzi wiele kontrowersji. W każdym społeczeństwie są osoby potrzebujące pomocy, ale również tzw. "naciągacze". Dlatego staramy się weryfikować podawane informacje, tak aby pomoc trafiała do osób rzeczywiście najbardziej potrzebujących - wyjaśnia Elwira Świetlicka.

Imiona i nazwiska osób opisanych w artykule zostały zmienione na prośbę naszych rozmówców.

 

 

 


 

[1] [2] [3] [4] [5]   
Zostan dziadujacym

SLOWA PANI DYREKTOR Osoby korzystające ze wsparcia powinny najpierw wykorzystać własne uprawnienia, zasoby i możliwości. CZYLI DOROBILES SIE CZEGOS W ZYCIU PODWINELA SIE NOGA NIE LICZ NA POMOC OSRODKA; LEPIEJ PIJ OD MLODYCH LAT OSRODEK TOBIE BEDZIE DAWAL PRZEZ CALY CZAS /BO NIC NIE MASZ I TOBIE TRZEBA -NA GORZALE!!!!!!!TAK DZIALA OSRODEK BRAWO!! to sa fakty kto nie wierzy niech idzie i zobaczy kto najczesciej dostaje i w jakim stanie czesto i gesto przytacza sie.
OBIEKTYWNY03.02.2010 14:06Zgłoś opinię do moderacji
Pracownicy tego Ośrodka wszystkich ludzi traktują jak dno materialne. Czy idziesz tam po pomoc finansową (zapomogi)czy złożyć podanie o zasiłek rodzinny, czy wychowawczy jesteś traktowany jak gdybyś prosił ich o ich własne pieniądze, a przecież są to pieniądze z naszych podatków.
Jeśli Panie z Opieki podchodzą tak do każdego interesanta, to niech może zainteresuje się tym ktoś i świadczenia rodzinne niech rozpatruje Urząd Miasta.Bo składając podanie o rodzinne nie proszę o jałmużne, a Panie pracujące w opiece na pewno też otrzymują taki zasiłek i ich nie traktuje jak LUDZI Z MARGINESU!!
Ania03.02.2010 16:08Zgłoś opinię do moderacji
uwazam ze wnioski na zasilki rodzinne powinno skladac w urzedzie miejskim lub innym miejscu a nie osoba na dzien dobry traktowana jest jak "osoba z marginesu""osoba ktora ani be ani me nie umie napisac ". u mnie we wniosku nie wstawilam daty a zostalam potraktowana jak jakis nieuk i "debil" pani byla taka UPRZEJMA i zalatwiala tysiac innych rzeczy tylko nie mnie, bardzo glupio sie tam czuje - przepraszam ze jestem samotna matka i ze zyje - za prace panie otrzymuja wynagrodzenie wiec nie rozumiem skad maja takie "osowiale i krzywe" miny.
aneta 1 maja03.02.2010 16:46Zgłoś opinię do moderacji
Z chęcią bym zobaczył sprawozdanie finansowe tego MOPSU- i sprawdził ile środków którymi dysponuje ten ośrodek idzie dla ludzi potrzebujących a ile na obsługę tego ośrodka. Pewnie wypłaty dla pracowników ,nagrody, szkolenia, wycieczki to 80% budżetu. Widać panie tam pracujące czują się bardzo pewnie. Buta na całego. Takie instytucje należy likwidować. Od czego są instytucje pozarządowe takie jak Caritas i inne charytatywne? Inną sprawą jest rodzina poruszona w artykule. Widać ,że są to ludzie przyzwyczajeni żyć z cudzego(publicznego) grosza. Nie mają na opał a chcą być rodziną zastępczą. Znowu liczą na publiczne pieniądze? Dotacja z PUP-publiczny grosz.
Biorąc publiczne pieniądze okradacie wszystkich pracujących, bo państwo przecież nie bierze pieniędzy z sufitu tylko zabiera przez podatki pracującym.
radek03.02.2010 18:46Zgłoś opinię do moderacji
obserwator

czytając pierwszy post domyśliłam się o kogo chodzi i aż krew mnie zalewa bo owy Pan mimo że jest tak ciężko chory to bardzo uwielbia alkohol i papierosy , proponowałbym obejrzeć Jego posesję i kamienny płot świeżo zbudowany ,widać że lubi dobre samochody bo porusza się BMW i na zlecenie produkuje niezłą broń.Nie rozumiem jak Ci państwo bez wstydu potrafią przyjść do MGOPS po zapomogę.Brak wstydu, żenada,itp.itd.
sąsiad03.02.2010 22:14Zgłoś opinię do moderacji
o co tyle szumu?
Narzekamy na wszystkich urzędników, bo tak sie nauczyliśmy. Więc to nie ma znaczenia, czy to jest MGOPS, UM, ZUS itp.
A ten, któremu naprawdę się należy pomoc, na pewno się nie skarży. Skarżą się tylko ci, którzy tak naprawdę nie są uczciwi. Ludzie weźcie sie do roboty
xxx03.02.2010 22:30Zgłoś opinię do moderacji
Mój głos

Domyślam się o jaką rodzinę chodzi i uważam, że tym razem Piszanin dał się wprowadzić w kanał. Cóż, zdarza się.
Dobre, bo polskie04.02.2010 7:37Zgłoś opinię do moderacji
Zgadzam się ,panie z MGOPS pracują tam chyba za kare.Kase biorą a nic nie robią tylko po sklepach latają .Ktoś powinien się tymi paniami zająć w końcu nie płaci im się za robienie zakupów w czasie pracy!!!!!!!!
ja04.02.2010 9:42Zgłoś opinię do moderacji
Mamy to co chcieliśmy!

Pan burmistrz niech się cieszy z pseudoreklamy Pisza.Chce promować miasto to Strasburg zrobi to za niego. Wstyd na całą Polskę! Zatrudnił w MOPSie swoich znajomków i mamy efekty.Tam nie pracują ludzie kompetentni tylko tacy, którzy zasłużyli się jemu np. jako członkowie komisji wyborczych. Piszanie niedługo wybory! Zastanówcie się dwa razy, czy oddac głos na obecnego burmistrza. Każdy będzie lepszy od niego! Wtedy też zmieni się kierownictwo MOPSu.
Piszanin04.02.2010 9:59Zgłoś opinię do moderacji
opinia

Trochę dziwne rzeczywiście rodzina nie ma za co żyć, a chce być rodziną zastępczą. Niestety samo się nasuwa w jakim celu mieliby nią być. Ciekawe czy byliby chętni gdyby nie pieniążki na dzieci.A co do naszego ośrodka pomocy społecznej to rzeczywiście człowiek czuje się nieźle upodlony wychodząc od nich.
byłam w opiece04.02.2010 14:29Zgłoś opinię do moderacji
[1] [2] [3] [4] [5]   
Publikowane komentarze są wyrazem prywatnych opinii uźytkowników portalu.
Wydawca portalu nie utożsamia się z wypowiedziami, nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Jeźeli którykolwiek z postów na forum łamie regulamin, zawiadom nas o tym.
Przeczytaj także
Kolejny stulatek w gminie
Kolejny stulatek w gminie
Dożyć sto lat chciałby chyba każdy. Jakie się wtedy ma doświadczenie życiowe, ile wspomnień mieści się w głowie. Jak wiele rzeczy się w życiu widziało.
Zdjęcia Miss Polski 2010 z okolicy Pisza
Zdjęcia Miss Polski 2010 z okolicy Pisza
W niedzielę wieczorem odbył się w Płocku finał konkursu Miss Polski 2010, zwyciężczynią została 21-letnia Agata Sewioła z Żar. Obejrzyj 20 zdjęć Miss Polski 2010 w nieco innych warunkach niż na gali finałowej.